Warmię i Mazury nawiedziła plaga kleszczy. Na boreliozę zachorowało w regionie już 76 osób. To ponad dwa razy więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku.

Warmię i Mazury nawiedziła plaga kleszczy. Na boreliozę zachorowało w regionie już 76 osób. To ponad dwa razy więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Epidemiolodzy ostrzegają: spotkanie z kleszczem może skończyć się śmiercią.


Wbrew powszechnej opinii, aby ,załapać" kleszcza nie trzeba iść do lasu. Zatrzęsienie tych niewielkich pajączków występuje też na polach czy w ogrodach.


- Mieszkam na wsi, wystarczy psa wypuścić i do domu wraca cały w kleszczach. Urzędują wszędzie - opowiada Adam Ładanaj, główny specjalista w olsztyńskim Lesie Miejskim. - Sam mu te kleszcze wyciągam, nie zdarzyło się jeszcze, aby zwierzak zachorował. Od czterech lat kleszczy jest coraz więcej. Nie stawiamy w lasach znaków z ostrzeżeniem. Nie ma to sensu, bo te pajęczaki urzędują wszędzie.
∨ Czytaj dalej




Jedną z ofiar insektów jest była olsztyńska radna Antonina Pawłowska.
- Wyszłam z psem na spacer do lasu. Nie od razu zauważyłam, że mam kleszcza, bo usadowił się obok pieprzyka. Poczułam go dopiero, kiedy zaczęło mnie swędzieć na brzuchu - opowiada Pawłowska. Sama wyciągnęła owada i wybrała się do lekarza.
- Po badaniach okazało się, że mam boreliozę. Na szczęście dzięki temu, że szybko poszłam do lekarza obyło się bez komplikacji. Jeszcze przez dziesięć dni muszę brać antybiotyki - dodaje Antonina Pawłowska. - Przez wiele lat nie miałam żadnych przykrych przygód z kleszczami, chociaż wielokrotnie mi się wbijały.


Do ełckiej poradni chorób odzwierzęcych zgłasza się kilka osób tygodniowo z podejrzeniem boreliozy.


- Pacjenci zgłaszają się w początkowych stadiach choroby, kiedy jeszcze możemy nad nią zapanować - mówi Krzysztof Kropiwnicki, lekarz chorób zakaźnych z Ełku. - W zaawansowanym stadium boreliozy trafił do ełckiego szpitala mieszkaniec Olecka, który przez wiele lat bezskutecznie leczył się na zapalenie stawów. Lekarz rodzinny nie mógł ustalić przyczyny choroby.


- Domyśliłem się, że może to być choroba pokleszczowa, kiedy sąsiad trafił do szpitala z objawami podobnymi do moich - mówi Grzegorz Romotowski z Olecka. - Najpierw przez 30 dni leczyła mnie pani doktor z przychodni, potem okazało się, że muszę iść do szpitala. Leżę już dwa tygodnie i chyba czekają mnie kolejne dwa.


Pacjent został zarażony, kiedy pracował w ośrodku wczasowym położonym w lesie.
- Nikt wtedy nie słyszał o boreliozie, a codziennie wyciągało się ze skóry kleszcze - dodaje Romotowski.
Grzegorz Romotowski przyjmuje antybiotyki oraz jest poddawany zabiegom rehabilitacyjnym.



Poważniejsze przypadki mogą skończyć się pobytem w szpitalu. W województwie warmińsko-mazurskim jest zaledwie pięć oddziałów zakaźnych w szpitalach: w Ostródzie, Ełku, Giżycku, Elblągu i Piszu. Tam trafiają pacjenci z komplikacjami po ukąszeniu przez kleszcza.


- Różnie bywa, ale na razie mamy tylko dwoje pacjentów z neuroboleriozą - powiedziała nam wczoraj ordynator oddziału zakaźnego w Ostródzie. Wczesne objawy rumienia wędrującego nie wymagają jednak pobytu w szpitalu. Pacjenci są wtedy leczeni w poradni chorób zakaźnych lub u lekarza rodzinnego.


- Hospitalizujemy już tylko postać narządową boreliozy. Najczęściej dotyka ona ośrodkowego układu nerwowego lub stawów - mówi dr Anna Lachowicz-Wawrzyniak, ordynator oddziału zakaźnego SPZOZ w Giżycku. - W tej chwili w szpitalu przebywają dwie osoby z podejrzeniem neuroboreliozy i dwie z kleszczowym zapaleniem mózgu, w tym jedna w stanie ciężkim.


Nie tylko specjaliści od chorób zakaźnych opiekują się chorymi na boreliozę. Pacjenci trafiają, w zależności od postaci i stadium choroby, również do dermatologów, neurologów, kardiologów czy reumatologów.


Wiele osób nadal stosuje masło do wyciągania kleszczy ze skóry. Różni fachowcy mają na temat tej metody odmienne zdania. Zdaniem dr Bogdana Rybaka, ordynator oddziału dermatologii Szpitala Miejskiego w Olsztynie, nie przeprowadzono żadnych badań, które potwierdzałyby lub wykluczały sens stosowania masła.


- Niemcy wymyślili szczypce, którymi można kleszcze wyciągnąć. Trzeba to jednak zrobić umiejętnie, przede wszystkim kręcić w lewą stronę, a nie w prawą. Można je kupić w niektórych kioskach - dodaje dr Rybak.


Z kolei dr Janusz Dzisko, szef Wojewódzkiej Stacji Sanitarno - Epidemiologicznej w Olsztynie na hasło masło odpowiada: kategorycznie nie.
- Żadnych maseł, kremów i tym podobnych. Po ich użyciu kleszczom zatykają się przetchlinki i najzwyczajniej w świecie wymiotują. Co prawda po pewnym czasie ten kleszcz wylezie, ale wcześniej zostawi w skórze całą zawartość swojego przewodu pokarmowego - wyjaśnia dr Dzisko.


Przeciwko boreliozie nie ma szczepionki. Można jednak zaszczepić się przeciwko odkleszczowemu zapaleniu opon mózgowo-rdzeniowych. Jedna szczepionka kosztuje od 100 do 200 zł. Można ją kupić w aptekach.
- Najlepiej szczepić się zimą, trzeba przyjąć trzy dawki - mówi dr Janusz Dzisko.
W jednej sprawie zgodni są wszyscy specjaliści: jeśli mamy jakiekolwiek podejrzenia, najlepiej udać się do lekarza.


Borelioza to choroba przenoszona przez kleszcze. Atakuje układ nerwowy, stawowy, skórę, często także wsierdzie. Wtedy mogą wystąpić objawy neurologiczne.


Odkleszczowe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych to z kolei choroba wirusowa przenoszona przez kleszcze. Atakuje głównie układ nerwowy człowieka. Objawy: wysoka gorączka, bóle głowy, sztywność karku a nawet porażenia. Na Warmii i Mazurach co roku umierają na nie 2-3 osoby. W tym roku nie było jeszcze przypadków śmiertelnych.

Sonda

Czy jesteś za przekopem Mierzei Wiślanej?

Zobacz koniecznie

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij