Bytomscy lekarze z Kliniki Chirurgii Ogólnej i Gastroenterologicznej w Szpitalu Specjalistycznym nr 1 stosują nowatorską metodę wszczepiania sztucznego odbytu chorym po operacjach raka jelita grubego.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Bytomscy lekarze z Kliniki Chirurgii Ogólnej i Gastroenterologicznej w Szpitalu Specjalistycznym nr 1 stosują nowatorską metodę wszczepiania sztucznego odbytu chorym po operacjach raka jelita grubego.

Jeszcze niedawno każdy pacjent po radykalnej operacji wycięcia zwieraczy i odbytu był skazany na ciągłe noszenie przy sobie worków stomijnych na stolec. Teraz już ich nie musi nosić.

— Jeszcze przed dziesięciu laty te woreczki, które u nas stosowano, były strasznie prymitywne. To były krążki gumowe i foliowe woreczki, dla pacjentów bardzo kłopotliwe. Czasem te woreczki przeciekały. Teraz, wraz wejściem na nasz rynek firm światowych, to się zmieniło. Worki są nowocześniejsze, mają filtry zapachowe — mówi prof. Jerzy Arendt, szef bytomskiej kliniki.

Przez lata naukowcy i lekarze starali się wynaleźć takie rozwiązanie, które oszczędziłoby pacjentom problemów związanych z noszeniem stomii. Poniekąd to się udało. Pierwszy raz na Śląsku nowatorską operację przeprowadzono niedawno właśnie w Bytomiu.

W latach 1985 – 1990 w Niemczech zastosowano metodę polegającą na wytworzeniu pseudozwieracza sztucznego odbytu z mięśniówki właściwej jelita. Wydzielano około 10-centymetrowy pas mięśniówki i otaczano nim ujście zwieracza. Mięsień był cały czas zamknięty. Chory co prawda nie miał możliwości kontrolowania wydalania, czyli otwierania i zamykania sztucznego odbytu, ale przynajmniej jego ujście było elastyczne i szczelne. To był tzw. wolny przeszczep.

— Narodziła się wtedy idea zrobienia tego przeszczepu z uszypułowanego płata mięśniowego, czyli takiego, który ma własną podstawę i własne ukrwienie. Taki mięsień był o wiele bardziej sprawny, bo on żył przez cały czas. Zająłem się tym i w latach dziewięćdziesiątych przeprowadziłem całą serię badań — opowiada prof. Arendt.

Chorzy odczuwali moment oddawania stolca, jednak z wielu różnych przyczyn ta metoda nie została rozpowszechniona. Bytomscy lekarze poszli dalej. Wszczepili sztuczny odbyt nie w brzuch, jak to praktykowano dotychczas, lecz w krocze — tam, gdzie znajduje się on naturalnie.

Zespół lekarzy pod kierunkiem prof. Arendta (Jerzy Piecuch, Jerzy Rdes i Dariusz Waniczek) postanowił właśnie w ten sposób leczyć wszystkich pacjentów, którzy trafią do bytomskiej kliniki. Sama operacja jest dla chirurgów bardziej skomplikowana i o godzinę dłuższa, jednak dzięki niej pacjenci mogą żyć normalnie.


Idź do lekarza


Jednym z najważniejszych objawów raka jelita grubego jest krew w stolcu – widoczna, albo utajona. Jeśli jest utajona, można ją wykryć za pomocą specjalnych testów. Wśród innych objawów wymienia się najczęściej: anemię, naprzemienne biegunki i zaparcia oraz wąskie, ołówkowate stolce.
Jeśli zaobserwujemy u siebie coś, co nas zaniepokoi, powinniśmy się czym prędzej wybrać do lekarza rodzinnego po skierowanie do chirurga lub proktologa. Możemy również iść do onkologa. Do niego nie trzeba mieć skierowania.





Można żyć normalnie


Prof. Jerzy Arendt, kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej i Gastroenterologicznej Śląskiej Akademii Medycznej w Szpitalu Specjalistycznym nr 1 w Bytomiu

Nasza pacjentka, która jako pierwsza przeszła tę operację, nauczyła się odczuwać moment oddawania stolca po gazach, jakie najpierw odchodzą z jamy brzusznej. Jest zachwycona, bo nie musi używać worków stomijnych. Rano oddaje stolec i może normalnie funkcjonować.

Czytaj także

    Komentarze (5)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Sylwia (gość)

    Cxy mozna przeszczepic odbytnice skoro nie ma jelita grubego . rak jelita grubego i odbytnicy

    Renata Szafrańska (gość)

    Dziękuje,dziękuje,dziękuje...mój mąż był operowany u Prof.Arendta na trzustke 15 lat temu uratowali mu życie.Jestesmy z Częstochowy,maż lezał na parkitce 4 miesiące i czekał na śmierć bo tam lekarze powiedzieli że choroba śmiertelna i przeciez umiera,a jednak ŻYJE!!! jeszcze raz bardzo dziękuje.

    mgr (gość)

    Operacje sa wykonywane w ramach kontraku NFZ .Jak trafic tak jak do każdego innego szpitala trzeba miec skierowania i zgłosic sie

    oppl (gość)

    Wielki szacunek dla lekarzy i całego personelu Kliniki Chirurgii Ogólnej i Gastroenterologicznej w Szpitalu Specjalistycznym nr 1. Jesteście WIELCY.

    Wiesław (gość)

    Bardzo ciekawe czy ktoś może powiedzieć coś na ten temat więcej?
    Jak tam trafić ile to kosztuje?