"Na terenach prowincjonalnych porządek patriarchalny istnieje. Tam zdanie mężczyzn jest ważniejsze"

Małgorzata StuchZaktualizowano 
"Na terenach prowincjonalnych porządek patriarchalny istnieje. Tam zdanie mężczyzn jest ważniejsze" Michał Gąciarz
"Na użytek turystów został stworzony pewien obraz pięknej Brazylii. Tak naprawdę ten kraj taki nie jest" - mówi nam Adriana Lisboa, autorka powieści "Symfonia w bieli", która została przetłumaczona na język polski. Z pisarką, rozmawiamy o jej wielokrotnie nagradzanej powieści, Brazylii i relacjach z synem, które zmieniły się po przeprowadzce do USA.

Za powieść „Symfonia w bieli” otrzymała Pani prestiżową Nagrodą Literacką im. Jose Saramago. Saramago jest pani mistrzem?
Na pewno tak, podobnie jak Clarice Lispector (pisarka i dziennikarka), Machado de Asis (pisarz i poeta), Guimaráes Rosa (pisarz) z twórców piszących po portugalsku. Gdybym miała wymienić swoich ulubionych pisarzy, tworzących w innym języku, to na pewno byłaby to Alice Munro, której utworami ostatnio się zaczytuję.

Literatura z Brazylii, tworzona w języku portugalskim, nie jest zbyt dobrze znana w naszym kraju. A Pani zna polską literaturę?
Oczywiście znam, ale głównie są to klasycy. Jeżeli chodzi o poezję czytałam wiersze Szymborskiej, Zagajewskiego i Miłosza. Ponadto znam powieści Isaaca Bashevisa Singera, głównie ze względu na fakt, że mój mąż jest potomkiem polskich Żydów, a przecież Singer pochodził z Polski i z nią jest kojarzony.

Nagrodzona „Symfonia w bieli” jest pierwszą Pani powieścią przetłumaczoną na język polski. Jak wpadła Pani na pomysł jej napisania?
To moja druga książka. Została napisana 15 lat temu w Brazylii. Od razu była tłumaczona na różne języki. Napisałam ją, gdy byłam w ciąży z moim synem Gabrielem, który aktualnie ma 17 lat. Powstała dlatego że zaczęłam się zastanawiać nad relacjami rodziców i dzieci. Myślałam o tym jak rodzice powinni się opiekować i zajmować dziećmi. W książce przedstawiłam złe relacje rodzinne. Pojawia się wątek ojca molestującego córkę. Przecież on powinien być osobą, która się nią zaopiekuje i ją ochroni. Te niewłaściwe relacje zaważą na późniejszych losach molestowanej córki i życiu wszystkich bohaterów.

Rodzina, o której Pani pisze jest przedstawiona niezwykle realistycznie. Znała Pani taką rodzinę? Wzorowała się na kimś konkretnym?
Nie, wszystko co przedstawiłam w książce jest fikcją od początku do końca. Wszystkich bohaterów i okoliczności wymyśliłam, dlatego napisanie tej powieści było dla mnie bardzo trudne. Musiałam sobie najpierw wszystkie sytuacje wyobrazić i w sposób wiarygodnie przenieść na papier. Musiałam wymyślić jak wyglądałoby życie tych ludzi w konkretnych sytuacjach, jakby rozmawiali, zachowywali się...

Książkę o relacjach rodziców z dziećmi napisała Pani w czasie gdy sama spodziewała się dziecka. A jaka była Pani relacja z synem? Książka zaważyła w jakiś sposób na tej relacji?
Zanim odpowiem, muszę zwrócić uwagę, że gdy mój syn miał 8 lat wyprowadziliśmy się z Brazylii do USA. To zmieniło nasze relacje. Gdy mieszkaliśmy w Brazylii starałam się być taką typową brazylijską matką. Do 8 roku życia Gabriela starałam się być bardzo obecna w jego życiu. Byłam niezwykle opiekuńcza, troskliwa. W USA standard wychowania dzieci jest jednak inny. Rodzice dają dzieciom więcej luzu, nie są tak opiekuńczy. I mój syn widząc jak inni rodzice traktują swoje dzieci, zaczął także tego oczekiwać. Stałam się więc matką dającą więcej luzu…Nasze relacje się zmieniły, również i dlatego że syn dorastał.

Czytając książkę można odnieść wrażenie, że nie lubi Pani mężczyzn. Wszyscy bohaterowie „Symfonii w bieli” są postaciami negatywnymi: ojciec, który gwałci własną córkę, mąż ukrywający swoją fascynację młodymi chłopcami, bezwolny kochanek…
Można odnieść takie wrażenie, ale starałam się nie opisywać bohaterów na zasadzie opozycji: dobra kobieta- zły mężczyzna. Skupiłam się na przedstawieniu ludzi słabych. Ojciec molestujący córkę jest na pewno negatywną postacią, ale jest równocześnie słaby. Jest spokojny, powolny, nie jest agresywny. Równie słaba jest matka dziewczyny. Proszę zwrócić uwagę, że ojciec który molestuje córkę robi to przy milczącej zgodzie matki. Joao Miguel – czyli mąż jest niezdecydowany, ale to także cecha kobiet. Podobnie niezdecydowane są niektóre bohaterki powieści. Kochanek czyli Tomas jest bezwolny, ale to postać którą lubię. Poprzez jego bezwolność starałam się pokazać co zrobiła z nim nieszczęśliwa miłość do Marii Ines.

Druga część rozmowy na kolejnej stronie.

A czy to nie jest tak, że bohaterki "Symfonii w bieli" godzą się na to co robią mężczyźni, bo w Brazylii to jednak zdanie mężczyzn jest ważniejsze?
Oczywiście. Ten problem jest obecny w mojej książce. Mamy tu do czynienia jakby z dwoma poziomami. Na terenach wiejskich, prowincjonalnych czyli poza dużymi miastami, gdzie rozgrywa się część akcji książki porządek patriarchalny istnieje. Tam zdanie mężczyzn naprawdę jest ważniejsze. Chociaż to się powoli zaczyna zmieniać. W dużych miastach, jak np. w Rio de Janeiro gdzie także toczy się akcji „Symfonii w bieli”, związki rodzinne mają trochę inny charakter. Chciałam to pokazać w swojej powieści. Miałam zamiar przekazać czytelnikom jaka jest przepaść między tymi dwoma poziomami. One sąsiadują ze sobą, są sobie bliskie, przenikają się, ale jednak bardzo się różnią. Pokazałam to na przykładzie losów głównych bohaterek. Mieszkają na prowincji, potem w mieście. Z powodu tego, co wydarzyło się na prowincji wyjeżdżają, szukają ratunku w mieście. Mają nadzieję, że życie w mieście będzie inne.

Brazylia, którą Pani przedstawia jest inna od tej, jaką sobie wyobrażamy. Myślimy, że tam są tylko piękne krajobrazy, samba, zjawiskowe kobiety i karnawał w Rio. Pani pisze o kazirodztwie, źle funkcjonującej rodzinie, brzydkich i tłustych kobietach eksponujących swoje „wdzięki”. Pani Brazylia jest brzydka. Dlaczego?
Na użytek turystów został stworzony pewien obraz pięknej Brazylii. Tak naprawdę ten kraj taki nie jest. Codzienność jest zupełnie inna. To nie tylko piękne ciała, które można pokazać podczas imprez i karnawału. Dla Dla kogoś kto mieszka np. w Rio de Janeiro, Brazylia to korki, smog, niedociągnięcia instytucji miejskich…

I dlatego wyprowadziła się pani do USA?
Nie. Moja decyzja o przeprowadzce związana była ze zmianą miejsca pracy męża. Tak generalnie myślę, że każdy kraj, również Polska ma swoje problemy. Ja piszę o Brazylii i jej problemach. Łatwiej jest to dostrzec, będąc poza granicami kraju. Mnie osobiście podoba się bycie cudzoziemką w USA. To bardzo dobra pozycja dla pisarza, który chce pisać o swoim kraju.

Oprócz „Symfonii w bieli” napisała Pani kilka innych powieści, nieznanych w Polsce. Czy one także dotyczą Brazylii?
Tak. Napisałam w sumie sześć powieści. Trzy z nich powstały w Brazylii, a kolejne trzy po mojej wyprowadzce. Dwie ostatnie to "Hanoi" oraz "Azul-corvo". Pierwsza jest historią 30-letniego muzyka, który dowiaduje się o swojej chorobie. Czytelnicy mogą się dowiedzieć jak dojrzewa do tego aby żyć z chorobą i jak "dorasta" do odejścia. "Azul-corvo" to historia uchodźcy, który wyjechał z Brazylii do USA. Tło to lata 60. ubiegłego wieku, czyli po wprowadzeniu dyktatury wojskowej w Brazylii. Część opozycji działała na zasadzie partyzantki w dżungli. Były to kilkudziesięcioosobowe grupy, jednak by je pokonać potrzeba było kilkutysięcznej armii. Moje powieści są różne, opisują różne problemy, ale łączy je jedno – przedstawione w nich problemy zmiany. Mogą dotyczyć miejsca zamieszkania, zmiany w sensie dojrzewania czy dojrzewania do pewnych decyzji.

Nad czym Pani pracuje obecnie?
Zebrałam materiały i zabieram się za pisanie kolejnej powieści. Mam tytuł „Todos os santos” – co można przetłumaczyć jako „Wszystkich świętych” czy też Zaduszki. Powieść będzie historią rodzeństwa, 9-letniego chłopca i 11-letniej dziewczynki i opowieścią o tym, jak jedno z dzieci zrobiło w dzieciństwie coś, co wpłynie na ich dorosłe życie.

Przyjechała pani do Polski aby przedstawić czytelnikom "Symfonię w bieli". Jak się Pani u nas podoba?
Z perspektywy Brazylii - Polska jest daleka. Ale mam z nią emocjonalny związek, ponieważ mój mąż - jak wspomniałam - jest potomkiem polskich Żydów. Duże wrażenie zrobiła na mnie wrażenie Warszawa, zwłaszcza że wiem, że jest to miasto, które odbudowało się po olbrzymich wojennych zniszczeniach. Widać teraz, że to miasto żyje i rozwija się.


Jeśli jesteś zainteresowany patronatem naszemiasto.pl – napisz pod adres patronaty@naszemiasto.pl
Jeśli chciałbyś zrobić projekt niestandardowy z naszemiasto.pl – napisz pod adres projektyspecjalne@naszemiasto.pl


Wideo

Materiał oryginalny: "Na terenach prowincjonalnych porządek patriarchalny istnieje. Tam zdanie mężczyzn jest ważniejsze" - Olsztyn Nasze Miasto

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3