Rozmowa z dr Beatą Będzińską, lekarzem bariatrąDZ: Ile jest prawdy w określeniu, że każdy kilogram skraca nasze życie?Beata Będzińska: To cała prawda. Otyłość po cichutku, podstępnie, jak mrówka zjada nasze życie.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Rozmowa z dr Beatą Będzińską, lekarzem bariatrą

DZ: Ile jest prawdy w określeniu, że każdy kilogram skraca nasze życie?
Beata Będzińska: To cała prawda. Otyłość po cichutku, podstępnie, jak mrówka zjada nasze życie.

DZ: Jak Narodowy Fundusz Zdrowia traktuje otyłość?

BB: W tej chwili otyłość traktuje się coraz bardziej poważnie, ale – bez złudzeń – nie ma pieniędzy na jej leczenie.

DZ: A więc jest to tylko nasz, pacjentów, problem?

BB: Niestety tak, choć inwestując w profilaktykę moglibyśmy na tym zarobić, gdyż otyli nie byliby wcześniej rencistami, nie spożywaliby tak dużo leków, nie leżeliby w szpitalu i nie musieliby przechodzić wielomiesięcznej rehabilitacji, np. przy udarach mózgu, spowodowanych m. in. otyłością.

DZ: Dane na temat otyłości, które pojawiają się w polskich publikacjach, pochodzą głównie z USA, Niemiec i innych krajów europejskich. W niewielkim stopniu ujawniają sytuację w naszym kraju. Czy to oznacza, że problem otyłości ciągle mało nas obchodzi?

BB: Kiedy zaczynałam pracę 20 lat temu, uważano, że leczenie otyłości to jest szarlataństwo i fanaberia. Nie wiem, jak pokonałam psychicznie te kłopoty, gdy moi koledzy lekarze mówili: „Pani Kowalska, niech pani się nie odchudza, bo się pani rozchoruje”. Długo pokonywaliśmy ten ciemnogród. Pacjent musiał się odchudzać, a był straszony przez lekarzy, że nie powinien, gdyż to się źle dla niego skończy. W podejściu do problemu otyłości zmieniło się bardzo wiele, ale nie na tyle, ile bym chciała. Przez nasze gabinety przeszło 60 tys. pacjentów, pomogliśmy im zrzucić w sumie około 500 ton tłuszczu. Jednak ciągle potrzeba profilaktyki nie jest przez wszystkich dostatecznie postrzegana.

DZ: Zdaniem ekspertów, przyczyn nasilającego się problemu otyłości należy szukać w stylu życia. Jak to zmienić? Ani tempo pracy, ani oferowana żywność w sklepach nie ułatwia nam życia bardziej higienicznego.

BB: Zgoda, życie nam tego nie ułatwia, niemniej to ciągle jest nasz wybór, czy będziemy jeść w ściśle określonych porach, kiedy organizm jest przyzwyczajony do przyspieszonej przemiany materii i przewód pokarmowy wydziela zwiększone ilości soków trawiennych, czy też pominiemy te pory łapiąc doraźny posiłek. Najczęściej właśnie objadamy się w wolnych chwilach, bo z głodu nie możemy już wytrzymać i zjadamy wtedy dużo więcej. Do tego stresy, które „zajadamy” na śmierć, coraz bardziej rozwijające się depresje, które są wrogiem naszej tuszy, naszej sylwetki i naszego zdrowia.

DZ: Czy ludzie otyli są smutniejsi? A może po prostu lubią siebie w takim kształcie i niekoniecznie marzą o zmianie rozmiaru XL na S?

BB: Jeżeli nawet ktoś polubi swój wygląd, to trudno, żeby zaakceptował także dolegliwości, które ma w związku z otyłością: sapie, z trudem wchodzi po schodach, a jak przykucnie, to nie może wstać. Generalnie jednak z moich 22-letnich obserwacji wynika, że ludzie otyli są bardzo nieszczęśliwi, nieakceptowani, nawet przez bliskich, a dzieci muszą „kupować” przyjaźń rówieśników.

DZ: Ile kalorii powinniśmy jeść, by nie tyć?

BB: Kobieta na ogół mniej niż 2 tys. dziennie, a mężczyzna, w zależności od masy ciała i wykonywanego zawodu, od 2,5 do 3 tys.

DZ: Problemy otyłości dotykają także dzieci, które lubią podjadać w czasie nauki. Co im wówczas podsuwać do zjedzenia?

BB: Warzywa i owoce. Jeśli dziecko jest otyłe, na drugie śniadanie należy przygotować dla niego kanapkę z chrupkiego pieczywa z plastrem mięsa drobiowego, albo z jajkiem.

DZ: Jest jakiś prosty sposób na odchudzanie, oszukanie głodu?

BB: Zjeść porcję warzyw przed obiadem.

DZ: Co pani sądzi o chirurgicznym zmniejszaniu żołądka?

BB: To jest okaleczenie człowieka, ale czasem może być tak, że nie ma skuteczniejszej metody.

DZ: Pani doktor, ma pani sukcesy, ale także przeciwników, którzy kwestionują niektóre metody pani pracy...

BB: W życiu tak bywa. Dalej robię swoje, uczę się i nie wchodzę innym w drogę. Nie oceniam ich, nie krytykuję, czuję się mocna i dobra w swoim zawodzie. To nie jest zarozumialstwo.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!