Powszechna krytyka z jaką spotkał się tegoroczny Piknik Country tylko w części jest uzasadniona. Jednak na przyszłość Mrągowo bardziej będzie musiało lepiej zadbać o swoją wizytówkę XX Piknik Country, z jednej strony ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Powszechna krytyka z jaką spotkał się tegoroczny Piknik Country tylko w części jest uzasadniona. Jednak na przyszłość Mrągowo bardziej będzie musiało lepiej zadbać o swoją wizytówkę
XX Piknik Country, z jednej strony był okazją do jubileuszy, z drugiej podsumowań i pytań o przyszłość festiwalu. Dla porządku przypominamy, że z Mrągowem i amfiteatrem nad Czosem impreza związana jest dopiero od drugiego wydania, w sierpniu 1983 roku.


Korneliusz Pacuda, prezes polskiego Stowarzyszenia Muzyki Country, któremu na XX-lecie Pikniku zorgnizowano konny benefis, obiecuje, że będzie jeszcze wiele okazji i następne, bardziej wystawne jubileusze. Każdy wie, że jego osoba, gust muzyczny, przyjaźnie w kraju i za Oceanem, mają największy wpływ na artystyczny kształt festiwalu. Ale, nawet najobfitsze źródło się wczerpuje. W tej materii też liczy się płodozmian.


Utarty latami układ koncertów - zespoły początkujące, gwiazda polska, artysta amerykański, a na koniec coś dla garstki, która nie może przestać się kołysać (w piątek do trzeciej rano) i musi wypić jeszcze jedno piwo - trochę się zużył. Zmiany pewnie wyszłyby imprezie na dobre. Odważyli się na to na przykład organizatorzy Olsztyńskich Nocy Bluesowych. Szerzej i z dobrym skutkiem sięgnęli między innymi po zespoły europejskie.
A Piknik właśnie z nich zrezygnował. To pewnie sprawa uzyskania sponsorów i wymogów telewizji, która i w Mrągowie rozdaje karty. Do tego stopnia, że w tym roku tylko pierwszego dnia relacjonowała Piknik na żywo przyczyniając się do obniżenia napięcia w dniach następnych.


Amerykańskie flagi powiewające nad widownią amfiteatru kilkanaście lat temu były demonstracją naszego umiłowania wolności. Dziś już nie. Do tego stopnia, że rodzi się pytanie czy w ogóle bliska jest nam mentalność kowboja. Po pierwsze, ile mają z nią wspólnego osoby, które stać było na kupno biletu do amfiteatru a nawet kapelusza za 200 złotych? Niektórzy mówią, że równie dobrze bawiłyby one się przy disco-polo. Nieprawda, ale Piknik nie powinien rozmywać się stylistycznie. Kiedy się słyszy T-band (świętował w Mrągowie swoje 20-lecie) nikt nie ma wątpliwości, że zespół gra bluegrass. Kiedy śpiewa Lonstar (nawet przy ognisku), to mamy najlepsze polskie country, kiedy Johny Walker, śląskie country, kiedy Tomasz Szwed, country z ludzką twarzą ,początkującej kelnerki Aldony".


Ale co powiedzieć o produkcjach początkujących zespołów w rodzaju Galicja Folk Band?
Jedno z pism wybrało przebojem wszechczasów polskiego country utwór Cezarego Mankiewicza Wszystkie drogi prowadzą do Mrągowa . Na liście światowej tego plebiscytu prowadzi Stand By Your Man Tammy Wyonette, ale tak jak w pierwszym przypadku wszystkie polskie przeboje mają związek z Piknikiem, tak z listy amerykańskiej w wykonaniu autorskim nie usłyszeliśmy w Mrągowie żadnego. Tymczasem Danni Leigh - po reakcji publiczności sądząc najlepiej przyjęta z amerykańskich gwiazd - ma z Tammy Wyonette właśnie tyle wspólnego co Galicja Folk Band z Czarkiem Mankiewiczem.


Artystycznie Piknik rozgrywa się w amfiteatrze. Żeby - między kabaretonami, Golcami i ,Szansą na sukces" - utrzymał się na scenie, musi po porostu zachować miejsce w telewizyjnym grafiku. Równie ważne jest jednak to co w trakcie festiwalu rozgrywa się na mieście. I o to polskie Nashville musi zadbać. Niezależnie od tego, że mrągowskiemu staroście bardziej może zależy na muzyce z kresów a grupie kupców nie podoba się burmistrz miasta i jego pomysł budowy festiwalowego miasteczka. To od nich zapobiegliwości zależy jak zachowywać się będą tysiące gości, którzy przejeżdżają na Piknik tylko po to, żeby poszwendać się nad jeziorem i popić piwo z przyjaciółmi. Ich mentalność jest zawsze wielką niewiadomą.


Mrągowo w żadnym wypadku nie jest bandyckim miastem, ale po tym jak w ubiegłym roku zginął tu młody człowiek z Koszalina, wielu rodziców wolało tym razem nie puszczać dzieci na Piknik. Tymczasem w prowadzącej do amfiteatru alejce, nawet najbardziej pijani prosili tym razem... o uśmiech, zaś mrągowski szeryf (i jego ściągnięci z całego województwa zastępcy) wcale nie musieli sięgać do kabury.


Stanisław Brzozowski

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!