MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Bojano. Skrajnie zaniedbane zwierzęta z miejscowości Kwik trafiły na Pomorze do Rogatego Rancza. Dziś została podjęta decyzja o eutanazji

Anna Krenc
Anna Krenc
Kwik. Pięć krów i jeden byczek trafił na Pomorze do Rogatego Rancza
Kwik. Pięć krów i jeden byczek trafił na Pomorze do Rogatego Rancza OTOZ Animals
Część zwierząt, które w skrajnie trudnych warunkach żyły w gospodarstwie rolnym na Mazurach, w bardzo ciężkim stanie trafiły na Pomorze do Przytuliska dla Zwierząt działającego w ramach Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt Animals. Dziś została podjęta decyzja o eutanazji czterech z nich. Sytuację zwierząt przedstawiła Ewa Gebert - prezes organizacji.

W piątek, 19 sierpnia 2002 r. OTOZ Animals poinformowało o interwencji, w której brało udział w miejscowości Kwik. Państwowa Inspekcja Weterynarii w Piszu otrzymała anonimową informację o nieprawidłowościach z jednym z gospodarstw rolnych. Po przybyciu na miejsce - służbom i organizacjom działającym na rzecz ochrony zwierząt - ukazał się widok przerażający. Stado bydła - znajdujące się w oborze, na terenie gospodarstwa - topiło się w własnych odchodach. Po trwającej wiele godzin akcji ratowniczej część zwierząt trafiła do Przytuliska dla Zwierząt Rogate Ranczo, znajdującego się w Bojanie.

- Mało jest przytulisk dla zwierząt gospodarskich, a szczególnie takich, które zajmują się krowami. Rogate ranczo powstało ze względu na potrzebę pomocy zwierzętom gospodarskim, które znalazły się w bardzo trudnej sytuacji. Po interwencji z 2015 roku - kiedy krowy i konie z gnojowicy wyciągaliśmy sznurami w jednym z gospodarstw na Mazurach, w wsi Przeździęk Wielki - stwierdziliśmy, że musimy znaleźć miejsce, gdzie biedne - często bite i maltretowane - zwierzęta będą mogły powrócić do życia, gdzie będzie im udzielona pomoc lekarsko – weterynaryjna i opieka ludzi, którzy kochają i szanują zwierzęta. Chcieliśmy aby miały w bezpiecznym miejscu swoją emeryturę - bo zostaną u nas na zawsze - tłumaczy Ewa Gebert - prezes OTOZ Animals.

I właśnie w takim miejscu się znalazło kilka zwierząt, które zostały uratowane z nieludzkich warunków panujących w oborze, w gospodarstwie rolnym w miejscowości Kwik. Pierwotnie stado liczyło około 90 sztuk, udało się uratować nieco ponad 40. Część została przetransportowana do gospodarstwa na Mazurach, a część na Pomorze.

- Do nas trafiło pięć krów i jeden byczek. Były to zwierzęta w najgorszym stanie - odwodnione, wycieńczone, nie stały na własnych nogach, miały obdarcia, odleżyny, zwyrodnienia racic. Nie wiemy jak długo to trwało, skoro topiły się w własnych odchodach. U części krów lekarz weterynarii stwierdził zapalenie płuc związane najprawdopodobniej z zachłyśnięciem. Dwóch lekarzy weterynarii objęło je natychmiastową opieką. Pan doktor Jacek Bogucki – specjalista od zwierząt gospodarskich i Pani doktor Kaja. Jacek na co dzień zajmuje się zwierzętami gospodarskimi. Jest wielkim miłośnikiem krów - bardzo lubi je leczyć i rzeczywiście jest im oddany - poinformowała prezes OTOZ Animals.

Stan bydła który trafił w ręce specjalistów był skrajnie zły. Mimo ogromnego zaangażowania ludzi z OTOZ Animals, nie wszystkie osobniki udało się utrzymać przy życiu.

- Robiliśmy wszystko, żeby je uratować. Dostały kroplówki nawadniające z glukozą, chlorkiem sodu i witaminą C. Zostały zaopatrzone. Jedna krowa dostała steryd, bo była w skrajnie złym stanie. Daliśmy już im imiona: Mućka, Zuzia, Trudzia, Lola i inne. Niestety lekarz weterynarii podjął dziś [22.08.2022 r.] decyzję o eutanazji czterech z sześciu krów, które do nas trafiły, by skrócić ich cierpienie. Będziemy ratować kolejne zwierzęta. W Kwiku kończą się oględziny, będziemy chcieli żeby całe stado zostało przekazane do humanitarnych ośrodków ochrony zwierząt, w tym do Rogatego Rancza - przekazała Pani Ewa. Po czym dodała, że od wielu lat zajmuję się ochroną zwierząt i dawno nie widziała krów w tak złym stanie. - Działając na rzecz ochrony zwierząt nie lubię porównywać ludzi do zwierząt, nie lubię używać takich stwierdzeń, ale odnośnie tego, co nasi inspektorzy zobaczyli w Kwiku, nie waham się użyć sformułowania, że to był obóz koncentracyjny dla zwierząt - podsumowała Ewa Gebert.

Najwyraźniej Sąd w Piszu - patrząc na materiał dowodowy - zauważył skrajne zaniedbanie zwierząt, bo w poniedziałek, 22 sierpnia 2022 roku przychylił się do wniosku prokuratora rejonowego i podjął decyzję o aresztowaniu na dwa miesiące właścicielki gospodarstwa rolnego i jej syna, którzy wcześniej usłyszeli zarzut znęcania nad zwierzętami z szczególnym okrucieństwem.

- Nieczęsto się to zdarza, że sprawcy znęcania nad zwierzętami zostają aresztowani. W tym wypadku jest to absolutnie pożądana decyzja sądu, jednak czekamy na proces i wyrok pięciu lat pozbawienia wolności bez zawiasów - czyli maksymalny wymiar kary. Za to, co zrobili, powinni dostać dużo więcej, gdyby były inne przepisy. 10 lat temu często spotykałam się z sytuacją, że sądy orzekały niską szkodliwość społeczną czynu w przypadkach złego traktowania zwierząt, natomiast teraz - nie zawsze - sytuacja się poprawia. W przypadku ostatniej interwencji w Kwiku policji i prokuraturze w Piszu należą się słowa uznania za postawę. Prokurator podszedł rzetelnie, a współpraca się dobrze układa. W ramach interwencji współpracujemy też z "Pogotowiem dla Zwierząt", będziemy występować z nimi w roli oskarżyciela posiłkowego. Interwencja w Kwiku pokazuje, jak powinna wyglądać współpraca między policją, prokuraturą i organizacjami zajmującymi się ochroną zwierząt - podsumowuje Ewa Gebert.

Wcześniej pisaliśmy o dramacie zwierząt w gospodarstwie rolnym na Mazurach, a także o areszcie dla właścicielki gospodarstwa rolnego i jej syna za znęcanie nad zwierzętami

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Seria pożarów Premier reaguje

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Bojano. Skrajnie zaniedbane zwierzęta z miejscowości Kwik trafiły na Pomorze do Rogatego Rancza. Dziś została podjęta decyzja o eutanazji - Dziennik Bałtycki

Wróć na olsztyn.naszemiasto.pl Nasze Miasto