Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Ozone TriFX - recenzja śmiesznie tanich, doskonałych dokanałówek

Materiał Partnera Zewnętrznego
Przetestowaliśmy słuchawki OzoneTriFX - dokanałówki, których brzmienie można zmienić w trymiga dzięki specjalnym nakładkom. Czytajcie, bo to jedne z najciekawszych słuchawek tego typu w cenie ok. 100 złotych!

Słuchawki dokanałowe dla graczy... prawdę mówiąc nigdy nie przekonywały mnie urządzenia tego typu. Dlaczego? Bo samo już wyobrażenie o kilkugodzinnym korzystaniu z małych dziabongów rozpychających ucho od wewnątrz wywoływało u mnie uczucie lekkiego dyskomfortu. Uważam, że słuchawki tego typu są wygodne, pod warunkiem, że korzystamy z nich max godzinę, dwie dziennie. Rozpoczynając testy Ozone TriFX postanowiłem więc zignorować reklamę producenta i przede wszystkim potraktować je jako sprzęt do słuchania muzyki. Nie omieszkałem rzecz jasna sprawdzić ich wydajności w grach. Co z tego wyszło?

Specyfikacja Ozone TriFX
Pasmo przenoszenia: 10 Hz – 20 kHz
Przetworniki: 9 mm
Skuteczność: 95 dB
Impedancja: 16 Ohm
Skuteczność mikrofonu: 35 dB
Przewód: 1,2 m

Ozone TriFX są zaskakująco tanie, jak na to, co oferują
Zacznijmy więc od tego, że Ozone TriFX wyglądają rewelacyjnie i w równie fenomenalny sposób są wykonane. Oczywiste i banalne z pozoru połączenie czerni i czerwieni wypada tu świetnie w połączeniu z wysoką jakością materiałów wykorzystanych do budowy urządzenia, jak i towarzyszących mu akcesoriów. Słuchawki wykonane są w dużej mierze z aluminium i sam już ten fakt sprawia, że wyglądają na sprzęt z segmentu premium. Waga zestawu wynosi rozsądne, choć słuszne 125 gramów - widać więc, że nie szczędzono na wytrzymałym tworzywie.

Z metalu wykonano także dodatkowe trzy pary alternatywnych końcówek, realnie zmieniających brzmienie zestawu (High Pitch, PureMids, Ultra Bass), których to wymiana ogranicza się do odkręcenia poprzednich i wkręcenia nowych. Nie mogło zabraknąć trzech końcówek wkładanych do uszu, dostępnych w różnych rozmiarach. Ozone postarało się także o ładnie wykończone okrągłe, zamykane na zamek kompaktowe etui, które pozwoli transportować słuchawki. To wszystko? Nie - w opakowaniu znalazłem nawet adapter z pojedynczego jacka na wtyczki mikrofonową i audio.

Świetnie prezentuje się płaski, pokryty dobrej jakości silikonem kabel o długości 1,2 metra, na którym oczywiście nie mogło zabraknąć pilota. Jeśli uda się go Wam splątać w trakcie przenoszenia go w kieszeni lub torbie - stawiam piwo (lub sok). Poplątanie tego kabla jest po prostu na prawdę dużym wyzwaniem.

Czytaj dalej na: Conowego.pl

od 12 lat
Wideo

Wybory samorządowe 2024 - II tura

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na olsztyn.naszemiasto.pl Nasze Miasto